Menu

Affair with Life

W ciasnych butach.

W różowym piekle.

affairwithlife

Każde światło można zgasić.

Rozum jest światłem.

Rozum można zgasić.

 

Arystoteles 

 

Pewnie powinnam zacząć od powitania. W końcu to pierwsza publikacja i niejako czuję się do tego zobligowana, jednak postanowiłam zadać protest samej sobie i przedstawić się poprzez wpisy, które planuję tutaj zamieszczać. 

W moich behawiorystycznych podróżach zawsze przyświecał mi jeden cel- zrozumieć innych i pogodzić ze sobą pozornie sprzeczne idee, ponieważ zbyt wielu z nas chodzi w ciasnych butach. Są połatane i wypatrzone, ściśnięte rzemieniami, a mimo to noszone z dumą i butą. A czy jest się czym chwalić? Czy na eleganckim przyjęciu czulibyśmy się komfortowo w naszych sabotach? 

Mniejsza z tym, na takie rozważanie przyjdzie czas. Aby lepiej zrozumieć różne mechanizmy społeczne, rozpoczęłam przeglądanie mediów społecznościowych i portali, które cieszą się dużym zainteresowaniem. W końcu jak obserwować, to od razu całe stado. Zanim przejdę dalej, pragnę zaznaczyć, że nie mam na celu dyskredytacji żadnej grupy, a jedynie bardzo ogólne jej scharakteryzowanie.

Zatytułowałam ten wpis " W różowym piekle", ponieważ właśnie tam wybrałam się kilka tygodni temu. Założyłam profil, który pozwolił mi podkraść się bardzo blisko i obserwować świat obcy i wrogi. Pewnie wielu z Was rozumie zasadność tych określeń w stosunku do istot, które w założeniu są uosobieniem miłości i dobroci, a jeśli nie, to możliwe, że znajduje się na prostej drodze do samo zatracenia. 

Obraz kobiety, który nosimy w sobie, opiera się głównie na sposobie w jaki odbieraliśmy matkę. To ona jest motorem napędowym naszego postrzegania różowych, że albo je czcimy, albo lekceważymy, albo są nam obojętne. Kiedyś wierzyłam w ludzi, dziś mam internet.

Zaraz po założeniu konta na jednym z portali, wysłałam zaproszenia do najpopularniejszych dziewczyn. W obawie przed konsekwencjami nie będę powoływać się na pseudonimy. Zaczęłam od przeglądania zdjęć i wpisów, co pozwoliło mi "pogrupować" matki. Z radością odnalazłam panie wykształcone, które chcą dzielić się swoją wiedzą z innymi, przeglądanie ich profili to prawdziwa przyjemność i kopalnia informacji nawet dla mnie. Druga strona medalu wygląda bardzo źle. Kiedy już przekopałam się przez fotografie pokoików dziecięcych, kaw z piankami, screenów z "Na Wspólnej", cycków i oczywistych oczywistości #śnieg, #choinka, #słodkiestopulinki (?!) zadałam sobie pytanie- jakim cudem te kobiety chcą zasłużyć na szacunek swoich dzieci? Ośmieszanie potomstwa jest na porządku dziennym- mamy matkę, która stylizuje śpiące dziecko, mamy brudne pieluchy, psy liżące stopy, bezzębne buzie, które aż się prosi przerobić na mem (matki są nieobiektywne co do wyglądu swych dzieci i zazwyczaj o takich zdjęciach piszą "urocze"). Mamy dzieciaki w kąpieli, na nocniku, usmarowane jedzeniem (znamy też codzienny jadłospis matki, bo screeny z kuchni są obowiązkowe), "ikeowski" design, paznokietki w migdał i przyzwolenie na dziecko- stanik. Zapytacie czym jest dziecko- stanik? Nietrudno się domyślić. Jeśli chcesz odsłonić jak najwięcej, zasłoń sutek dzieckiem. Ten prosty zabieg sprawi, że nie tylko pokażesz opalone piersi, ale przy okazji ocieplisz wizerunek. Takie zdjęcie warto zrobić w łazience, bo parno, mokro, można nawet błysnąć udem, lub zakryć krocze pianą- nie ma prawa się nie udać. "Pszczoły" w komentarzach zabzyczą radośnie. To tylko czubek góry lodowej, bo prawdziwy problem leży głębiej. Zdjęcia można robić różne, w zależności od poczucia własnej estetyki, niestety słowo pisane, to obraz tego, co mamy w głowie, a tutaj równia pochyła. Są dwa tematy, których poruszenie gwarantuje ożywienie w ulu, porównywalne do zbrojenia się na wypadek ataku szerszeni. Są to: karmienie piersią i klapsy. Jeśli kiedykolwiek doświadczyłeś gniewu niemądrej niewiasty, to pomnóż to przynajmniej dwa razy, bo w obliczu tych tematów głupieją nawet te mądrzejsze. Jakiś czas temu jedna z brylujących mam, posiliła się o wypowiedź, w której poparła donos i zwolnienie z pracy faceta za "wypłacenie" klapsa dziecku (swojemu) pchającemu palce do gniazdka. Czy reakcja była słuszna czy nie, nie mnie oceniać, to co rozpętało się w komentarzach zasługiwało na porządną porcję popcornu i chyba alkoholu, bo niektórych wpisów nie dało się czytać na trzeźwo. Okazało się, że reakcja wystraszonego ojca zasługuje na tak poważne konsekwencje, a żadne usprawiedliwienia nie wchodzą w grę. Po kilku wymianach zdań i próbach podjęcia merytorycznej dyskusji, większość tych kochających istot chciała mój adres, żeby mi "wpier**lić". To jeszcze rozumiem, rozbuchany instynkt każe bronić mniejszych i słabszych, ale zaskoczyło mnie, że kobiety, które nie rozumieją sensu zdania złożonego, które chcą mnie bić za inny światopogląd, zarzekają się, że one wszystko dzidziusiowi wytłumaczą. Najsmutniejsze jest to, że wiele z nich szczyciła się kompetencjami pedagogicznymi. 

Sprawa karmienia jest jak egzema. Matki muszą tykać, muszą drażnić. Niedawno do swojego języka wprowadziłam nowy frazes- "madka walcząca". To ta, która uważa, że z racji dokoptowania nowej "duszyczki", czy członka społeczeństwa, w zależności jak sama to postrzega, rości sobie szereg dodatkowych praw. Zgadzam się, wychowanie i opieka nad dzieckiem to droga przez ciernie, ale pomoc takiej kobiecie nie jest sprawą oczywistą, a już z pewnością wymaga kultury z obu stron. I dlatego wiele kobiet, które przysłowiowo "wywalają bufet" (zdziwilibyście się jak często ordynusy używają tego określenia), czy żebrzą o gratisowe pieluchy w samolotach spotykają się z niechęcią. Jeśli chcesz szacunku, to sama go okaż, to prosta zasada, a roszczeniowa postawa nigdy nie zdaje egzaminu. W naszym otoczeniu żyją różni ludzie i każdy zasługuje na szacunek, o czym zapominają młode posiadaczki potomków i wciskają je wszędzie, bo rzekomo "mają prawo". 

Dzieci dorastają i patrzą przez własne filtry, zazwyczaj negują postawę rodziców i idą własną drogą. "Dobry rodzic" to oksymoron, o czym za kilka lat przekonają się nawet instamatki. Pytanie jaki obraz kobiety będą miały przed oczami gdy dorosną, bo ja na tych wystylizowanych zdjęciach widzę tylko pustkę.

 

 

© Affair with Life
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci